wtorek, 05 lutego 2008
Czasem trudno odróżnić początek od końca, tak samo jak koniec od początku. Czasem trzeba gdzieś coś zakończyć, by zacząć gdzie indziej coś innego. A może wcale nie innego? I wcale nie gdzie indziej? W końcu net jest jeden. Szczególnie gdy nie odcina się korzeni, tylko zabiera ze sobą. Bo niczego odcinać nie chcę. To właściwie dlaczego? A sama nie wiem. Jedno wiem na pewno - przeprowadzki są męczące, nawet wirtualne. Przeniosłam prawie wszystkie wpisy z tego bloga. Za cholerę nie wiem po co. Może po to, by jak zwykle dowalić sobie roboty? Albo mieć złudzenie, że coś robię ;-). Być może miałam nadzieję, że jak już to wszystko przeniosę, to z marszu zacznę pisać dalej :-D. Zobaczymy. Chociaż obawiam się, że to wcale nie chodzi o miejsce. Ale jak nie spróbuję, to się nie dowiem. Jak zwykle zresztą. transformation is complete * taisha.pl -- *) takie transformacje na szczęście nie są nieodwracalne, w razie czego zawsze mogę tu wrócić ;-)
środa, 23 stycznia 2008
złóż protest w niedzielę 27 stycznia zbiórka podpisów godz. 11-15 - deptak prowadzący do mola na Zaspie
sobota, 05 stycznia 2008
Dużo pracuję, dużo śpię, dużo czytam, dużo myślę. To dobrze. Dużo wszystkiego, co dobre dla mnie. Równowaga i spokój. Podoba mi się tak. Wcześniej było gorzej. Koniec roku był taki, że tylko pracy i problemów było dużo, a wszystkiego innego za mało. Huśtawka i pośpiech. Problemy przerastające mnie o głowę. Wydarzenia niemiłe i niechciane. Za to teraz nie dzieje się nic wielkiego, nic co miałoby jakiś większy wpływ na cokolwiek. Po prostu toczy się dzień za dniem. Nuda? Nie. Raczej odpoczynek od problemów, dylematów, kłopotów. Czuję się tak, jakby ktoś na chwilę otulił mnie ciepłą kołdrą, powiedział: śpij, zamknął drzwi do mnie i powiesił na tych drzwiach plakietkę z napisem: regeneracja, nie przeszkadzać. Kto? Dobry duch? A może ja sama? Dlaczego tylko na chwilę? Bo wiem, że nic nie trwa wiecznie. Mam tylko nadzieję, że nie jest to cisza przed burzą, ale po.
|
Archiwum
Zakładki:
|