Blog > Komentarze do wpisu

diabelski kamień

- Z ziemi wydobywa się olbrzymie światło o niezwykłej mocy, która idzie w górę, w kosmos. Ten legendarny kamień to olbrzymi słup przekaźnikowy energii, kanał energetyczny, przez który płyną fale elektromagnetyczne. Jego moc rozchodzi się promieniście jak koła na wodzie - powiedziała pani Zofia Piepiórka z Małych Stawisk po obejrzeniu wielkiego kamienia.

Diabelski Kamień - największy głaz narzutowy w rejonie kościerskim leży we wsi Owśnice w pobliżu Kościerzyny. Ma w obwodzie 13,2 m, wznosi się na 2,2 m w górę, ale jak głęboko tkwi w ziemi tego nikt nie wie. Pani Zofia Piepiórka mówi, że od dawna coś ją ciągnie do tego miejsca. Jakaś przemożna siła, czy może tęsknota. Jedziemy więc do Diabelskiego Kamienia.
Żelazny krzyż
Po drodze zatrzymujemy się w sołectwie Wieprznica, do którego należą Owśnice. Alfons Cieszyński, dawny sołtys i ojciec obecnego sołtysa ma 83 lata* i dobrze zna historię Diabelskiego Kamienia. Wspomina, że w 1932 roku miejscowi gospodarze próbowali wykopać głaz. Drążyli ziemię na ponad cztery metry w głąb i nie dotarli do jego końca. Im głębiej kopali, tym kamień był szerszy. Wyglądało na to, że sięga jeszcze bardzo głęboko i rozchodzi się na wiele metrów w bok - jak rozłożyste korzenie potężnego drzewa.

Na szczycie kamienia tkwi żelazny krzyż. Ponoć postawiono go, by odstraszyć czarownice, które w każdą noc świętojańską odprawiały tu sabaty. Ludzie mówią, że przeniosły się potem na górę Łyskę w pobliskim Gostomiu. Ale mówią też, że było całkiem inaczej. Pan Cieszyński opowiedział nam legendę przekazywaną w jego rodzinie z dziada pradziada.

Opowieść starego sołtysa
Było to w roku budowy Kościoła Mariackiego w Gdańsku. Diabeł postanowił zniszczyć świętą budowlę, zrzucając na nią głaz tak wielki jak kościół. Leciał z tym głazem na plecach aż zza Bytowa. Zatrzymał się w Owśnicach, by odpocząć. Zajrzał przez okno do najbliższej chaty, dzisiaj w tym miejscu jest gospodarstwo Wesołowskich. W chacie trwała wesoła zabawa - gospodarze grali w karty i pili gorzałkę. To było coś w sam raz dla diabła. Ochoczo przyłączył się do towarzystwa. Noc na zabawie minęła szybko i ani się diabeł obejrzał, gdy kur zapiał trzy razy. Przegapił świt, minął jego czas i nie mógł już wykonać swych diabelskich planów. Przerażony ukrył się w kamieniu, by przeczekać do następnej nocy. Ale ludzie przejrzeli diabelskie sztuczki i czym prędzej postawili na kamieniu krzyż. Diabeł został uwięziony w swej kryjówce i nie udało mu się zburzyć kościoła.

Ślady na kamieniu
- I jak się dobrze przyjrzycie, o tu, od strony Wieprznicy - pokazuje sołtys - widać odciśnięte ślady pleców i pazurów diabła.

Oglądamy kamień uważnie, rzeczywiście widać jakieś ślady, które przypominają swoim kształtem wielkie pazury. U podstawy kamienia jest wgłębienie, które mogłoby być odciskiem diabelskich pleców. Omszały głaz ma ciemny kolor. Po przeciwnej stronie, bliżej krzyża, ledwo widać wyryte daty. Usiłujemy je odczytać. Jedna jest bardzo słabo widoczna - to chyba rok 1741 lub 1747. Druga, wyraźniejsza - 1954. - Tak - potwierdza sołtys - zgadza się. - W miarę upływu czasu stawiano kolejne krzyże i ryto daty na kamieniu. W 1747 roku, postawiono krzyż, który przetrwał aż do II wojny światowej. Zniszczyli go hitlerowcy. Podobno były jeszcze inne daty, dawniejsze, ale już się zatarły. A w 1954 roku mój szwagier Władysław Kulwikowski postawił nowy krzyż, ten który widzicie. Szwagier był kolejarzem i krzyż zrobił z najtrwalszego materiału jaki znał - z wagonowego resora. Solidny, mocny krzyż, by nikt nie mógł go już tak łatwo zniszczyć.



Kolor złota i granatu
Zofia Piepiórka jest skupiona i poważna. Obchodzi kamień dookoła, dotyka go. Tak bardzo chciała tu przyjechać. - Tu są moje korzenie - opowiada. - Z tych okolic pochodzili moi dziadkowie. Ale jest tu także coś magicznego. Ten kamień... Chciałam go obejrzeć, zobaczyć co w nim jest, zobaczyć jego aurę. Każdy człowiek ma jakąś aurę. Mają ją również kamienie, rośliny, przedmioty, planety. Aura to energia, to częstotliwość promieniowania, co w fizyce czy radiestezji odpowiada jakiemuś kolorowi. Aura tego kamienia ma kolor złota i granatu, a więc jest wspaniała. Czuję niezwykły spokój, wręcz błogość. W tym kamieniu nie ma diabła - mówi pani Zofia z przekonaniem. - Diabelski kamień nigdy nie mógłby tak promieniować. Według niej kamień stoi na źródle mocy w ziemi. Od niego rozchodzi się promieniście siedem pasm energetycznych w kolorach tęczy, a wokół kamienia jest dziewięć pierścieni, jak koła na wodzie.

Czego oczy nie widzą
Patrzymy na dwumetrowy głaz. Tajemniczy, niemal czarny, o kształcie zbliżonym do prostopadłościanu. Pani Zofia zauważa jego podobieństwo do wieży Bazyliki Mariackiej, tylko że wieża sięga do nieba, a kamień w głąb ziemi.
Zastanawiam się jak wielki może być ten kamień, jak głęboko sięga.
- Siedemnaście metrów w głąb ziemi - oznajmia bez wahania pani Zofia. Patrzę na nią ze zdumieniem. Tego przecież nikt nie wie, więc skąd? - Tak to widzę - pada odpowiedź. - W aurze wszystko jest zakodowane w odpowiednim kolorze. Na przykład astrofizycy przy użyciu odbitych fal radiowych emitowanych z ziemi penetrują kosmos i potrafią przy pomocy odpowiednich urządzeń obliczyć odległość i wielkość gwiazd. Ten kamień również emituje energię, którą mogą zobaczyć lub odczuć ludzie wrażliwi. Każdy jasnowidzący może zobaczyć to i dużo więcej - twierdzi pani Zofia. - Kościół Mariacki także stoi w samym centrum energetycznym, czyli w miejscu mocy, które promieniuje energią żółto-złocistą jak aura Jezusa. Teraz wiem, że istnieje jakiś związek między tym kamieniem i kościołem. Z legendy wynika, że moc i wielkość kamienia jest w stanie zniszczyć kościół.

Prawda tkwi w legendzie
Podobno w każdej legendzie tkwi ziarno prawdy. Pani Zofia twierdzi, że w kamieniu nie ma diabła. Może to hitlerowcy go uwolnili niszcząc krzyż? Kościół Mariacki został w czasie wojny zniszczony. Czyżby diabeł wykonał wreszcie po wiekach swój zamiar? Czy to przypadek, że nowy krzyż został postawiony w 1954 roku, w roku odbudowy Kościoła Mariackiego po zniszczeniach wojennych?

Pani Zofia uważa, że mamy prawo poznać i ujawnić prawdę o tym kamieniu. Sądzi, że jest on rodzajem czarnej skrzynki, w której wszystko jest zakodowane. Wystarczy tylko umieć ją otworzyć i dowiemy się prawdy.

Nie tworzę nowej legendy - mówi pani Zofia. - Próbuję tylko zrozumieć prawdę zawartą w legendzie w kontekście faktów historycznych oraz tego, co widzę, czuję i słyszę. Prawda potwierdza się na różne sposoby. Ten kamień stoi na źródle mocy w ziemi. Nie jest w przypadkowym miejscu. Takich kamieni jest na świecie więcej. Łączą się ze sobą poprzez pasma energetyczne, tworząc moc, która rozchodzi się promieniście. Tkwią w ziemi od tysięcy lat, bo w tej ziemi jest tajemnica i moc.

----

* To spotkanie przy Diabelskim Kamieniu miało miejsce dziesięć lat temu. Wówczas stary sołtys prawdopodobnie po raz ostatni snuł swoją opowieść, legendę przekazywaną w jego rodzinie od pokoleń. Dziś nie ma Go już wśród nas. Tekst ten (publikowany w lokalnej prasie) chcę dziś przypomnieć i poświęcić pamięci starego Sołtysa. Głaz tkwi nadal na swoim miejscu - tajemniczy i niewzruszony. Widziałam go zeszłego lata.
sobota, 31 marca 2007, taisha_te
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Kamień na kamieniu z A tymczasem...
  O tym, że każdy z nas ma swoje własne, osobiste marzenia mieliśmy okazję dowiedzieć się podczas rozmów wokół Wielkiego Kanionu, Ameryki szeroko pojętej... Pojawiły się również liczby - numerologia, talizmany, które jak nic korespondują ze światem ... »
Wysłany 2007/04/01 12:47:00
Komentarze
2007/03/31 18:34:47
No proszę, a ja się ciągle wybieram do diabelskiego kamienia ale tego w lasach oliwskich;
-
2007/04/01 12:43:49
Cudownie :)
Przy okazji pierwszy raz w życiu porywam trackbacka do mojego Kamień na kamieniu:*
-
2007/04/01 12:52:35
W piątek zrobiłaś tę notkę:
taisha.blox.pl/2007/03/czas-zmian.html
W piątek sporo się u mnie działo, w zasadzie nadal dzieje. Też myślę, że powinien nastąpić czas na zmiany.
Dłużej tak już nie dam rady.
-
2007/04/01 14:52:49
hmm dziekuje slicznie, przemilo taka historie przeczytac w niedzielny poranek :)
-
2007/10/17 18:54:18
Jestem wnuczką zmarłego Alfonsa Cieszyńskiego i jest mi niezmiernie przyjemnie czytać tą legendę o diabelskim kamieniu, którą opowiadał mi dziadek. Słyszał ją już bardzo dawno gdyż mój dzidek nie żyje od 10 lat {14.12.1997+}. Ale miło jest powspominać tamte czasy kiedy był z nami. Był wspaniałym człowiekiem a dla mnie najkochańszym dzidkiem!!! Wszystkich zachęcam do zobaczenia kamienia na własne oczy. Warto!! :)
-
2007/10/20 00:16:25
Pamiętajcie warto jest rozmawiać, szczególnie z bliskimi Wam osobami. Bo gdy ich zabraknie może być za późno!!!! Dla mnie ważną datą będzię 1 listopada, gdyż o mało co nie straciła bym ojca w wypadku. Zbliża się ta data i zaczynam jej nie lubić. To bardzo przykre wspomnienie tego dnia. Serdecznie wszystkich pozdrawiam i pamiętajcie " spieszcie się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą"!!!!!!